Czy uchwała sejmiku wojewódzkiego, która miała uratować dolnośląskie szpitale to bubel prawny?
To miała być recepta na długi dolnośląskiej służby zdrowia: samorząd województwa tworzyłby firmy, które kupowałyby długi szpitali. Uchwałę o powołaniu pierwszej takiej spółki przyjął miesiąc temu sejmik. Ale nieoczekiwanie pojawiła się przeszkoda – wojewoda wstrzymał wykonanie uchwały.
Pierwszą spółkę oddłużeniową nazwano Sanitas. Miała zacząć działać w Wałbrzychu. Przejełaby długi trzech tamtejszych szpitali, które właśnie się łączą. Samorząd wojewódzki jest jej mniejszościowym udziałowcem (większość objął szpital, który powstaje na bazie trzech dotychczasowych).
Wątpliwości wojewody
Jednak wojewoda ma wątpliwości, czy – i na jakich zasadach – samorząd wojewódzki może tworzyć firmy zarządzające długami. Dlatego wstrzymał wykonanie uchwały sejmiku. I poprosił o przesłanie dodatkowej dokumentacji – m.in. umowy o utworzeniu firmy.
- Jesteśmy absolutnie przekonani, że możemy tworzyć takie spółki – zapewnia Roman Szełemej, dyrektor ds. konsolidacji trzech wałbrzyskich szpitali. – I sądzimy, że ostateczna decyzja wojewody będzie dla nas korzystna.
Jak z kolei zapewnił “Słowo” dyrektor generalny Urzędu Marszałkowskiego Marek Karpf, wątpliwości wojewody dotyczą nie tyle tego, czy samorząd może tworzyć firmy zarządzające długami, ile raczej tego, czy zakres działalności Sanitasu nie został określony zbyt szeroko. A tak nie jest – przekonuje Karpf. Bo spółka ma tylko i wyłącznie zajmować się zadłużeniem szpitali, a swoje ewentualne zyski przeznaczać na własną działalność.
Precedens pochodzi z Łodzi
Jak się okazuje spraw nie jest jednak taka oczywista. Podobnym problemem zajmował się już rok temu wojewoda łódzki. Jeden z powiatów chciał przystąpić do spółki prawa handlowego, która miała obracać wierzytelnościami zadłużonych zakładów opieki zdrowotnej. Miał to być sposób na ich ratowanie.
Wojewoda łódzki miał wątpliwości, czy taka działalność spółki to “bieżące i nieprzerwane zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych”. W końcu uznał, że nie. Stwierdził, że spółka obracająca długami szpitali nie jest spółką użyteczności publicznej ( tylko w takiej samorząd mógłby mieć udziały). Uchwałę rady powiatu uznał więc za niezgodną z prawem i uchylił.
Ten precedens nie przekonuje jednak Marka Karpfa. – Nasza spółka ma zajmować się obsługą zadłużenia, a nie obrotem długami – powiedział nam, gdy usłyszał o decyzji wojewody łódzkiego. – Nie będziemy skupować długów, ale co najwyżej ustalać warunki ich spłaty z wierzycielami.
Moszczyński: będzie dobrze
Wszyscy nasi rozmówcy związani z samorządem wojewódzkim są dobrej myśli. A na pewno nie chcą spekulować, co by było, gdyby wojewoda uchylił uchwałę sejmiku o utworzeniu Sanitasu.
- Nie bierzemy tego pod uwagę – podkreśla Roman Szełemej. Ale dodaje, że wyjściem z takiej sytuacji mogłaby być zmiana struktury udziałów w spółce (czyli wycofanie z niej samorządu wojewódzkiego).
- Te kwestie są precedensowe. I nawet dobrze, że nadzór próbuje uściślić pewne rzeczy – dodaje Karpf. – Ale ja jestem dobrej myśli. Nie można stać w miejscu. Trzeba szukać jakiegoś rozwiązania.
Największym optymistą jest wicemarszałek Moszczyński. Wczoraj oświadczył: – Obsługa zadłużenia szpitala wałbrzyskiego z całą pewnością ruszy.
Ostatnia deska ratunku?
Ponad miliard złotych – na taką kwotę zadłużone są szpitale z naszego regionu. Pieniędzy brakuje już praktycznie na wszystko: leki, zabiegi, pensje dla pracowników. Na Dolnym Śląsku sytuacja jest najgorsza w całym kraju. Problem ten miała rozwiązać uchwała sejmiku: dwa, lub trzy słabe szpitale zostaną połączone w jeden silny, a obsługą ich zadłużenia zajmie się specjalnie powołana w tym celu spółka.
Taki model miał zostać wypróbowany w Wałbrzychu. Spółka Sanitas miałaby działać przy szpitalu powstałym z połączenia trzech dotychczasowych: im. Batorego, im. Sokołowskiego i Zakładu Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem. To zapewne ostatnia deska ratunku dla tych placówek, bo mają one łącznie 55 mln zł długów. Jeśli ten model sprawdzi się, podobne rozwiązania mogą zostać zastosowane w innych zadłużonych szpitalach.
Autor artykułu: Tomasz Bonek, Łukasz Medeksza