Archive for the ‘Archiwa z Rzetelnych Nowin’ Category

Ludzie z pasją

Tuesday, November 25th, 2003

25 lat Klubu Realizatorów Filmowych “Fosa”

Wystawa plakatów filmowych z kolekcji Jacka Jaroszyka i wieczór autorki Jarosława Marszewskiego znalazły się w programie pierwszego dnia obchodów ćwierćwiecza Akademickiego Klubu Realizatorów Filmowych “Fosa”.
Świętowanie potrwa do piątku.

Bez dogmatów

- Klub założył i tchnął w niego życie Janusz Madera, piękna postać, plastyk, niezwykle zdolny człowiek – przypomina Janusz Nawojczyk, kierownik Fosy, który w klubie działa od jego początków.
Przez 25 lat przewinęły się przez lokal przy Podwalu 27 tłumy młodych twórców. Wśród nich jest kilkunastu znanych dzisiaj twórców filmowych, m.in. Witold Świętnicki, Zbigniew Trzciński, Wojciech Majewski, Konrad Akseinowicz, czy Jarosław Marszewski, który do Fosy trafił w połowie lat 80., jeszcze jako licealista. – To było jedno z dwóch miejsc, obok Pałacyku, gdzie powstawały filmy niezależne. Z jednej strony w Fosie były możliwości techniczne do realizacji filmów, ale najważniejsza była opieka duchowa Janusza Madery i Janusza Nawojczyka, którzy wyznaczali pewien kanon estetyczny. Nie można jednak mówić o dogmie Fosy – wspomina Marszewski, autor słynnego “Jutro będzie niebo”. – Spotykali się tu ludzie pochłonięci przez żywioł filmu, ludzie z pasją.

Od ósemki do cyfrówki

Na początku pracowano na kamerach z taśmą ośmio lub szesnastomilimetrową, potem wykorzystywano kamery video. Teraz klubowicze posługują się przede wszystkim sprzętem cyfrowym.
- Urządzamy czasami projekcje filmów na taśmach, ale z kamer na ósemki już nie korzystamy – mówi Paweł Balcarek, przewodniczący zarządu klubu.
W zajęciach klubu uczestniczą głównie studenci wrocławskich uczelni, jest kilka osób ze studium kulturalno-oświatowego.
- Każdy może do nas przyjść i zweryfikować swoją wiedzę na temat realizacji filmowych – deklaruje Balcarek. – Nie trzeba mieć gotowego pomysłu, najpierw trzeba przejść szkolenie.
- To wcale nie jest proste, nauczyć się patrzyć od strony obiektywu kamery – podkreśla Nawojczyk. – Łatwiej pracować z ludźmi zupełnie zielonymi, u osób z doświadczoniem trzeba najpierw wykorzenić złe nawyki.

Grzech unikania

Do samej realizacji droga długa. Przede wszystkim trzeba zdobyć pieniądze na wyprodukowanie filmu, bo Politechnika Wrocławska, przy której działa klub, zapewnia tylko pomieszczenia i sprzęt. W tym roku w Fosie powstały dwa filmy fabularne, duży dokument i film animowany. Klub nie ma ścisłej linii programowej, jego kierownictwo nie wywiera nacisku na tematykę i formę utworów. Janusz Nawojczyk ma jednak ścisłe poglądu dotyczące zagadnień, które młodzi filmowcy powinni podejmować.
- Zachęcałbym do filmu dokumentalnego, bo życie wokół nas jest tak ciekawe, bulwersujące, że unikanie dokumentalnych form wypowiedzi uważałbym za grzech – mówi.
W dzisiejszym programie obchodów 25-lecia Fosy znalazły się dwa pokazy filmów. O godz. 15 w MDK im. Kopernika przy ul. Kołłątaja 20 wyświetlona będzie seria filmów zatytułowana “Goście w FOsie”. Natomiast o godz. 18 w gmachu głównym Politechniki (Wybrzeże Wyspiańskiego 27) obejrzeć będzie można głośne “Golasy” w reżyserii Witolda Świętnickiego.

Autor artykułu: Tomasz Wysocki

Nowi piłkarze, stare długi

Tuesday, November 25th, 2003

Śląsk zaczyna spłacać zaległości

Trenerzy Śląska Wrocław w dalszym ciągu poszukują piłkarzy, którzy byliby wzmocnieniem walczącej o drugą ligę drużyny. Od tego tygodnia na treningach pojawiać się mają kandydaci do gry w pierwszym zespole.

- Nie chcę mówić o konkretnych nazwiskach – powiedział “Słowu” Zbigniew Słobodzian, kierownik Śląska. – Zarządziliśmy taką naszą małą “ciszę przedwyborczą”, która będzie obowiązywała do środy. Wtedy podczas konferencji prasowej podamy wszystkie szczegóły.
W konferencji wezmą udział także Janusz Cymanek i Grzegorz Schetyna. Od zeszłego tygodnia prezesi prowadzą rozmowy, których efektem ma być zniesienie zakazu transferowego, jaki PZPN nałożył w ubiegły czwartek na Śląsk. Dopóki nie wyjaśni się, który z nich ma spłacić stare długi, drużyny nie zasili żaden nowy gracz.
Szanse na porozumienie są jednak bardzo duże. Świadczy o tym fakt, że prezesom udało się znaleźć wspólny język w sprawie o wiele bardziej skomplikowanej – zaległości wobec ZUS i Urzędu Skarbowego. W piątek Śląsk uregulował część zaległości wobec tych instytucji, a reszta długu została rozłożona na raty.

Autor artykułu: Michał Mazur

Przede wszystkim wygrać!

Saturday, November 22nd, 2003

PIŁKA NOŻNA II liga. Sobota, godz. 13: Polar Wrocław – Piast Gliwice.

Konfrontacją z Piastem Gliwice piłkarze Polaru zakończą rundę jesienną. Wygrać! To pierwsze i najważniejsze zadanie, jakie czeka w sobotę podopiecznych Tadeusza Pawłowskiego i Ryszarda Urbanka.

Polar, po 16. kolejkach z dorobkiem 15 punktów, zajmuje… 15 miejsce. Wygrana pozwoliłaby wrocławianom opuścić strefę bezpośredniego spadku. Pozwoliłaby także na w miarę spokojną pracę w zimie.

Bez “Augusta”

Wrocławianie rozkręcali się z kolejki na kolejkę. Potwierdzały to wygrane z RKS Radomsko i Jagiellonią Białystok. Tydzień temu Polar pojechał do Stargardu Szczecińskiego, gdzie miał zdobyć pierwsze trzy punkty na wyjeździe. Zamiast trzech przywiózł jeden, z którego także należy się cieszyć. Błękitni zagrali bowiem najlepszy mecz, ale nic dziwnego, skoro ich poczynania obserwował kandydat na głównego sponsora Sabri Begdas.
- Z Piastem Gliwice musimy wygrać. Niestety, do zdrowia nie wrócił Marcin Hirsz, a za kartki musi pauzować Łukasz Agustyniak. Pozostali są w dobrej dyspozycji i zapowiadają walkę o komplet punktów – podkreśla Tomasz Szypuła, wiceprezes klubu.
Na Zakrzowie znów pojawił się Adam Matysek. Pod jego okiem do spotkania z Piastem przygotowywali się bramkarze Polaru.

Następcy Lubańskiego

Piast przegrał dwa ostatnie ligowe mecze (0:3 z Tłokami i 1:2 ze Szczakowianką) i nic dziwnego, że jedenastka trenera Józefa Dankowskiego chciałaby jesień zakończyć zwycięstwem. Gliwiczanie są dobrej myśli, bowiem przed obecnym sezonem, w sparingu, pokonali Polar 4:2. Warto dodać, że najlepszych strzelcem Piasta jest 38-letni obrońca Janusz Bodzioch (6 bramek – tyle samo, co Rafał Andraszak), znany z występów w pierwszej lidze w barwach Rakowa i Górnika Zabrze (zaczynał w Jadowniczance Jadowniki, a na szerokie wody wypłynął po pucharowym meczu tej drużyny z Widzewem Łódź). – Janusz, jak wino. Im starszy, tym lepszy – komplementuje Bodziocha – trener Dankowski.
Piast jest beniaminkiem II ligi, ale trzeba przyznać, że w tej klasie rozrywek spędził dotychczas 28 sezonów. W klubie z Gliwic swoją karierę zaczynał sam Włodzimierz Lubański. Grali tam także m. in.: Franciszek Smuda, Andrzej Buncol, Marek Majka, Hubert Skowronek, Joachim Marx, Leszek Iwanicki, czy Ryszard Staniek.

Walne w środę

W najbliższą środę o godz. 15 w zakładowym domu kultury Polaru na Zakrzowie odbędzie się nadzwyczajne zebranie członków tego klubu. Zarząd ZKS Polar serdecznie zaprasza.

Autor artykułu: sport

Ostatnia szansa

Saturday, November 22nd, 2003

PIŁKA NOŻNA Górnik – Świt

W sobotę o godz. 18 Górnik Polkowice w meczu ostatniej kolejki rundy jesiennej zagra ze Świtem Nowy Dwór. Podopieczni Mirosława Dragna, jeżeli myślą o utrzymaniu, a tak pewnie jest, muszą ten mecz koniecznie wygrać.

W Górniku z powodu kontuzji nie wystąpi Jarosław Krzyżanowski. Za kartki będzie pauzował Tomasz Romaniuk. – Zwycięstwo daje nam szansę na walkę o ligę. Porażka albo remis sprawi, że znajdziemy się w poważnych kłopotach – twierdzi Mariusz Jurak, trener-koordynator Górnika. A Świt? “Po dwóch meczach w roli trenera Świtu, bilans punktowy Bogusława Pietrzaka niespecjalnie różni się od fryzury szkoleniowca. Jest łyso i tyle” – taka ocena ostatnich występów zespołu z Nowego Dworu znalazła się na oficjalnej stronie tego klubu. Miejmy nadzieję, że w sobotę wieczorem, piłkarze Świtu także nie będą mieli dobrych humorów.

Autor artykułu: Ireneusz Maciaś

Mają pracować siedem dni w tygodniu

Saturday, November 22nd, 2003

LUBIN Związki grożą sporem, a zarząd KGHM mówi o tysiącu nowych miejscach pracy

- Czekamy na decyzję zarządu spółki do końca miesiąca. Jeśli jej nie będzie, to uznamy porozumienie za zerwane i powrót do sporu zbiorowego – oświadczył wczoraj szef Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, Ryszard Zbrzyzny.

Związek domaga się wprowadzenia nowej tabeli płac i wypłaty pieniędzy z rezerwy na pracowniczy fundusz emerytalny. Jak wcześniej deklarowano, ZZ PPM przygotował nową tabelę płac, uwzględniającą inflację i wszystkie, dotychczas jednorazowo wypłacane załodze składniki. A jest ich aż 28! Jednym z nich są nadgodziny – wypracowano ich tyle, jakby górnicy pracowali nie 12, a 13 miesięcy. Celem związkowców jest zmiana proporcji „dodatków” do wielkości płacy zasadniczej (która dziś stanowi zaledwie jedną czwartą całego wynagrodzenia).
- Przyjęcie tej tabeli to pierwszy warunek, żebyśmy przystąpili do rozmów na temat zmian w układzie zbiorowym pracy – powiedział Ryszard Zbrzyzny. Drugim jest monitowana również przez miedziową „Solidarność”, wypłata pieniędzy, których nie wykorzystano na wdrożenie pracowniczego funduszu emerytalnego. Każdy pracownik spółki dostałby na rękę ok. 1000-1200 zł.
Przypomnijmy jednak, że zarząd KGHM zdecydowanie odmawia wypłaty tej rezerwy.
Zbrzyzny zaś przekonuje, że to nie jest „martwy postulat”: – Jeśli pan prezes mówi o budowie pieca zawiesinowego, za 1 mld zł, to nie mam żadnych wątpliwości, że pieniędzy wystarczy i na niewielkie wzrosty wynagrodzeń.
Na wczorajszej konferencji związkowcy po raz kolejny skrytykowali sposób, w jaki wprowadza się wielozmianowy system pracy i zapowiedź prezesa Stanisława Speczika o zamiarze wprowadzenia w kopalniach siedmiodniowego tygodnia pracy.
- Oni w ogóle nie obserwują tego, co się dzieje! Przecież w Unii Europejskiej nie można wprowadzać systemu czterobrygadowego. KGHM odstąpił od tego w latach 80., a miedzi elektrolitycznej produkuje dziś więcej – stwierdził Zbrzyzny. – A co do WSP, to jest oczywiste, że ludzi na dole jest za mało, a maszyny przestarzałe. „Radosna twórczość” z lat 90. skutkuje natomiast tym, że dziś mamy np. 407 ładowarek w 40 typach.
Prezes Stanisław Speczik także kilka dni temu mówił o konieczności wymiany maszyn górniczych.
Co do innych kwestii, takiej zgody już nie ma. Zarząd spółki ma swój projekt podwyższenia stawek osobistego zaszeregowania pracowników. I będzie on przedmiotem negocjacji ze związkami w przyszłym tygodniu.
- Nie zgadzamy się z tezą, że wynagrodzenia w tym roku nie wzrosły, bowiem są wyższe o ponad 6 proc., przy deklarowanych na początku 3,3 proc. – powiedział rzecznik prasowy spółki Dariusz Wyborski. Jak dodał, właśnie te sześć procent, to argument, by nie wypłacać pieniędzy przeznaczonych na pracowniczy program emerytalny. – Zwłaszcza że w formie dodatkowej nagrody trzeba by było odprowadzić również podatek.
Rzecznik odniósł się również do krytyki pracy w ciągu siedmiu dni.
- Nie przesądzamy formy, w jakiej ten zamiar zostanie wprowadzony w życie. Celem jest to, by hutnicy i przeróbkarze pracowali przez siedem dni, a górnicy przez pięć – powiedział Wyborski. – Zmiana systemu przyniesie natomiast jeszcze jedną, ważną korzyść. Da bowiem nowe miejsca pracy. I nie chodzi o sto, czy więcej stanowisk, ale o ponad tysiąc nowych miejsc w kopalniach.

Autor artykułu: Mirosława Bożyńska

Anita Lipnicka w duecie

Thursday, November 20th, 2003

LUBIN Koncert Finałowy XI Młodzieżowego Festiwalu Piosenki SUPERSTAR

22 listopada w sklepach pojawi się pierwsza wspólna płyta Anity Lipnickiej i Johna Portera zatytułowana „Nieprzyzwoite piosenki” promowana singlem „Bones of love”.

Lipnicka i Porter wystąpią podczas Koncertu Finałowego XI Młodzieżowego Festiwalu Piosenki SUPERSTAR w pierwszy weekend grudnia w lubińskiej Muzie.
Anita Lipnicka rozpoczęła swoją karierę jako wokalistka zespołu Varius Manx, z którym nagrała dwie płyty „Emu” i „Elf”. Po trzech latach zdecydowała się na karierę solową. Wydała trzy dobrze przyjęte przez publiczność albumy. John Porter, z pochodzenia Walijczyk, od prawie trzydziestu lat mieszka w Polsce. Był członkiem Maanamu; potem założył Porter Band – jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiej muzyki rockowej.
Gwiazdy będą również oceniać uczestników Koncertu Finałowego – młodych wokalistów z terenu zagłębia miedziowego, którzy pomyślnie przejdą pierwszy etap konkursowych przesłuchań. Przesłuchania odbędą się 28 listopada o godz. 16 w Klubie „Pod Muzami”. Wstęp wolny.
Koncert Finałowy XI Młodzieżowego Festiwalu Piosenki SUPERSTAR
Gwiazdy koncertu: Anita Lipnicka i John Porter, 7 grudnia, godz. 16, sala widowiskowa, bilety 20 i 25 zł. Do 30 listopada promocja – bilety 15 i 20 zł.

Autor artykułu: MM

Mieszkańcy chcą się budować na nowym osiedlu

Thursday, November 20th, 2003

LUBIN Pierwszy przetarg na „Zalesie” już rozstrzygnięty

Blisko 60 osób stawiło się wczoraj w magistracie na pierwszym otwartym przetargu na działki pod przyszłe osiedle „Zalesie”. – To okazja, żeby zainwestować swoje pieniądze – mówili uczestnicy licytacji. Ceny w niektórych przypadkach przekroczyły nawet 100 tys. zł. (more…)

Kolejek nie było

Thursday, November 20th, 2003

WAŁBRZYCH Rozpoczęło się rozdawanie konserw

W Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Wałbrzychu wczoraj rozpoczęto wydawanie darmowych konserw. Na szczęście kolejek nie było, bo pracownicy socjalni swoim podopiecznym wyznaczyli terminy odbioru puszek.

– W rodzinie jest pięć osób i przyznano nam pięć puszek. Jest nam ciężko, bo nikt nie pracuje. Na pewno na jedno śniadanie starczą – mówi Henryk Klimek, bezrobotny od czterech lat. – Ta pomoc jest trochę śmieszna, ale wezmę tę jedną przyznaną mi puszkę i dam komuś bardziej biednemu, bo mi i tak to niewiele pomoże – mówi mężczyzna w średnim wieku.
Z pomocy, jak szacują pracownicy MOPR- u w Walbrzychu, skorzysta około pięciu tysięcy osób. – Wyznaczyli ich nasi pracownicy, biorąc pod uwagę liczbę osób w rodzinie – mówi Krzysztof Czaja, zastępca dyrektora MOPR. Wiele puszek trafi również do wałbrzyskich domów dziecka. Aby zapobiec sprzedawaniu konserw, jest na nich nadruk “Pomoc żywnościowa – nie na sprzedaż”.

Autor artykułu: Janusz Krzeszowski

Chcą zwrotu darowizny

Monday, November 17th, 2003

PIECHOWICE Byli właściciele pensjonatu będą się procesować z zarządcą fundacji “Help”

Jutro przed jeleniogórskim sądem rozpoczyna się proces cywilny, jaki fundacji “Help” wytoczyła rodzina Marszewskich. Domagają się oni od obecnego zarządcy fundacji odwołania darowizny pensjonatu Horyzont w Piechowicach.

Właścicielem ośrodka jest fundacja „Help”, zajmująca się pomocą ofiarom wypadków drogowych. Jej prezesi od zeszłego roku siedzą w więzieniu, a niebawem rozpocznie się ich proces w sprawie defraudowania ogromnych sum pieniędzy. Bolesław Marszewski wraz z żoną i teściową niedawno wyprowadził się ze stróżówki przy pensjonacie Horyzont, bo rodzina nie mogła dalej mieszkać bez prądu, wody i ogrzewania.

Miało być pięknie

Marszewscy kupili ośrodek wczasowy w 1999 roku. Przyjechali do Piechowic z Kędzierzyna-Koźla.
- Zainwestowaliśmy wszystkie nasze oszczędności i do tego wzięliśmy 600 tysięcy złotych kredytu. Przez pierwszy rok szło całkiem dobrze, a potem zaczęły się problemy – wspomina pan Bolesław.
Po czterech miesiącach działalności ośrodka, gdy okazało się, że koszty działalności są większe niż przychody, Marszewscy przestali spłacać raty kredytu. Zadłużenie lawinowo rosło.
- Wtedy bank przysłał do nas wiosną 2001 roku przedstawicieli fundacji „Help”. Postawił też warunek: albo przekażemy w formie darowizny ośrodek „Helpowi” i on spłaci kredyt, albo komornik na zlecenie banku nas zlicytuje do ostatniej złotówki – dodaje Marszewski.

Oszukani

Marszewscy zgodzili się na transakcję. Po przejęciu ośrodka szefowie fundacji Zdzisław M. i Dariusz M. obiecali zatrudnić pana Bolesława i
dać mu i jego rodzinie mieszkanie na terenie ośrodka. Sprawę mieli uregulować odrębną umową następnego dnia po przekazaniu darowizny. Nie została podpisana nigdy. Nie było też pracy.
Fundacja zajęła się kapitalnym remontem ośrodka, a rodzinie Marszewskich urządziła mieszkanie w małym budynku gospodarczym. W ciągu kilkunastu miesięcy ogrzewanie mieli włączone tylko kilka razy. Nigdy nie było ciepłej wody. W mieszkaniu szybko pojawił się grzyb
- Szefowie fundacji i ich znajomi przyjeżdżali tu na weekendy, bawili się hucznie. A przecież ośrodek miał być dla dzieci poszkodowanych w wypadkach. Od początku mydlili nam oczy – mówi Teresa Marszewska.
Rodzina Marszewskich nigdy nie była też zameldowana w pensjonacie.
- Chcemy odzyskać nasz pensjonat, bo “Help” od początku chciał nas oszukać – mówi Bolesław Marszewski.
Do czasu rozstrzygnięcia sprawy sąd ustanowił na rzecz Marszewskich przymusową hipotekę o wartości prawie 1 mln zł na majątku pensjonatu.

Autor artykułu: Grzegorz Koczubaj

Policyjne spotkania

Monday, November 17th, 2003

SZKLARSKA PORĘBA Współpraca polskich i niemieckich funkcjonariuszy

Pod Szrenicą spotkali się w miniony weekend członkowie polskiego i niemieckiego prezydium IPA, czyli Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji. Niemieccy funkcjonariusze podarowali swoim kolegom 200 kasków rowerowych. Nasi policjanci rozdadzą je dzieciom podczas akcji prewencyjnych.

IPA zrzesza na całym świecie ponad 300 tys. policjantów. Sekcja polska powstała w połowie lat 90., a niemiecka działa od ponad 50 lat. Współpraca policjantów polega m.in. na wymianie turystycznej, organizowaniu wspólnych imprez sportowych oraz na wzajemnej pomocy. Np. podczas ubiegłorocznej powodzi w Saksonii polscy policjanci przyjęli do siebie na wypoczynek dzieci niemieckich kolegów po fachu. Działalność funkcjonariuszy w IPA nie przekłada się w sposób formalny na pracę jednej czy drugiej policji, ale niejednokrotnie zawarte w ten sposób znajomości ułatwiają policjantom wykonywanie ich pracy.

Autor artykułu: PI